• Strona główna
  • O Mnie
  • Blog
  • Sklep
  • Podcast
  • Źródło

  • Strona główna
  • O Mnie
  • Blog
  • Sklep
  • Podcast
  • Źródło
      • Strona główna
      • O Mnie
      • Blog
      • Sklep
      • Podcast
      • Źródło

      • Strona główna
      • O Mnie
      • Blog
      • Sklep
      • Podcast
      • Źródło
        • Strona główna
        • O Mnie
        • Blog
        • Sklep
        • Podcast
        • Źródło
        • Strona główna
        • O Mnie
        • Blog
        • Sklep
        • Podcast
        • Źródło

        Published by Monika Wlodarczyk-Has on July 15, 2025
        Categories
        • Rozwój Osobisty
        Tags
        • •
        • agresja dziecka
        • brak szacunku u dziecka
        • coregulacja dorosły–dziecko
        • emocje dziecka
        • jak reagować na złość dziecka
        • krzyk dziecka
        • przetrwanie u dzieci
        • regulacja emocji
        • świadome rodzicielstwo
        • teoria poliwagalna w praktyce
        • układ nerwowy dziecka
        • zachowanie dziecka
        blog
        Share
        Pin
        Tweet
        Share

        Brak szacunku czy brak regulacji?

        Co naprawdę oznacza agresja, krzyk i trzaskanie drzwiami u dziecka?

         

         

         

         

        Twoje dziecko krzyczy, trzaska drzwiami, mówi raniące słowa albo rzuca zabawkami?

        Czujesz wtedy, że brakuje mu szacunku, że robi ci to „na złość”?

        Ale co jeśli powiem ci, że to nie brak wychowania, nie „niegrzeczność”, tylko brak regulacji układu nerwowego dziecka?

        Dziś pokażę ci, że zachowanie dziecka, które boli cię najbardziej, jest sygnałem rozregulowania, a nie braku miłości czy szacunku.

        I że to, co wygląda jak atak, często jest wołaniem o pomoc.

         

        Cześć, jestem Monika.

         

        Jestem mamą trójki dzieci i kobietą, która zakochała się w teorii poliwagalnej, bo to właśnie ona sprawiła, że moje macierzyństwo w końcu stało się bezpiecznym miejscem. Dla mnie. Dla moich dzieci. Nie dlatego, że stałam się „idealną mamą”, ale dlatego, że wreszcie zrozumiałam, co się dzieje w moim ciele. Nauczyłam się zatrzymywać, czuć i być nawet gdy wszystko krzyczy, żeby uciec.
        Dziś uczę inne kobiety wracać do siebie. Nie przez strategie, zasady czy kontrolę, ale przez czucie, obecność i połączenie z ciałem. Zapraszam Cię do tej drogi. Do praktyki, która pomoże Ci odnaleźć własne źródło spokoju. Nie perfekcyjnej wersji Ciebie. Tylko tej prawdziwej, która już tam jest. W Tobie. W Twoim ciele. W Twoim układzie nerwowym.

         

        Układ nerwowy dziecka zadaje jedno pytanie: czy jestem bezpieczny?

         

        To pytanie zadaje sobie nieświadomie każda część ciała dziecka/ człowieka, każdego dnia. Układ nerwowy dziecka, tak jak dorosłego, działa w systemie alarmowym. Jeśli dziecko czuje się bezpieczne – jego ciało jest w stanie regulacji, nazywamy to zieloną ścieżką. To wtedy dziecko jest spokojne, ciekawe, chętne do współpracy. Może się bawić, słuchać, rozmawiać. Tu dzieje się cała relacja. Ale kiedy poczuje się zagrożone – nawet przez rzeczy, których ty nie widzisz – jego ciało przełącza się w tryb przetrwania.

         

        Co to znaczy „zeszło z zielonej ścieżki”?

         

        Znasz ten moment: dziecko wraca ze szkoły, trzaska drzwiami i mówi: „Zostaw mnie w spokoju!” W jednej sekundzie czujesz się atakowana. Myślisz: „To brak szacunku. Nie powinno tak się odzywać.” Ale prawda jest taka, że to nie jest brak szacunku. To stan czerwonej ścieżki, czyli tryb walcz lub uciekaj/ przetrwanie – automatyczna reakcja ciała, która nie podlega kontroli. Każde dziecko – niezależnie od wieku – reaguje tak, kiedy jego układ nerwowy czuje zagrożenie.

         

        Czerwona ścieżka – co naprawdę oznacza agresja dziecka?

         

        Krzyk, bicie, kopanie, przeklinanie, ucieczka, trzaskanie – to nie „złośliwość”. To układ nerwowy dziecka w czerwonej strefie. To ciało, które mówi:

        👉 „Nie czuję się bezpiecznie.”

        👉 „Nie mam zasobów, by być miły.”

        👉 „Coś mnie przytłacza i nie wiem, co z tym zrobić.”

        Dziecko wtedy nie potrzebuje kary ani wykładu o dobrym zachowaniu. Potrzebuje jednej rzeczy…

         

        Czego potrzebuje dziecko w trybie przetrwania?

         

        Twoje dziecko potrzebuje ciebie. Ale nie tej wersji ciebie, która wchodzi w krzyk, karę albo moralizowanie. Tylko tej, która jest wyregulowana, obecna, spokojna. Dziecko nie umie się samo wyregulować – nie ma takiej biologicznej możliwości. Coraz więcej badań pokazuje, że coregulacja (czyli regulacja poprzez drugą osobę) to biologiczna potrzeba dziecka. I to właśnie dorosły uczy dziecko, jak wracać na zieloną ścieżkę.

         

        Co się dzieje, kiedy dziecko nie dostaje regulacji?

         

        Dziecko, które nie dostaje coregulacji, czyli nie doświadcza spokojnej obecności drugiego człowieka w trudnym stanie, uczy się tylko jednego: “Z moimi emocjami jestem sam.” I teraz dzieją się trzy rzeczy

         

         

        🔁 Emocje wracają w formie jeszcze silniejszych wybuchów.

        Dziecko nie uczy się ich rozumieć, tylko wypiera albo eskaluje – aż w końcu przestaje czuć.

        Z zewnątrz może wyglądać na „grzeczne”. W środku – zamrożone.

        🧱 Buduje mur.

        Zamiast zaufania i relacji – pojawia się poczucie zagrożenia w kontakcie.

        Dziecko przestaje przychodzić. Zamyka się. Znika. Albo… atakuje mocniej.

        💔 Zaczyna myśleć, że coś z nim jest nie tak.

        Nie dlatego, że mu to mówisz.

        Dlatego, że nie dostało wsparcia w trudnej emocji.

        Dla dziecka to oznacza jedno:

        „Moje emocje są złe. A skoro ja je mam – to ja jestem zły.”

        🧠 Efekt?

        Dziecko, które nie dostaje regulacji, nie uczy się radzić sobie z emocjami.

        Ono uczy się je ukrywać, tłumić lub wyładowywać.

        Zamiast relacji – powstaje lęk.

        Zamiast zaufania – napięcie.

        I ten schemat idzie z nim w dorosłość.

        Dokładnie tak, jak poszedł z tobą.

         

         

         

        Ale czemu to takie trudne?

         

        Pewnie już wiesz. Bo nikt nie zrobił tego dla ciebie. Kiedy ty trzaskałaś drzwiami albo krzyczałaś – słyszałaś: „Zachowujesz się jak histeryczka”, „Nie pyskuj”, „Nie wolno tak mówić do matki.” Twój układ nerwowy nie zna reakcji spokoju na agresję. Dla ciebie złość dziecka = zagrożenie. To nie twoja wina – to program, który nosisz od lat. Dlatego dzisiaj twoje ciało reaguje automatycznie. Krzyczysz, zanim zdążysz pomyśleć. Później masz wyrzuty sumienia, wstyd, frustrację.

         

        Co możesz z tym zrobić?

         

        To, czego potrzebujesz, to nie kolejna technika z Instagrama. To praca z osobą, która rozumie układ nerwowy człowieka, zna jego język i potrafi go czytać – zanim rozpadniesz się na krzyk albo zamrożenie.

        Dobrze się składa. Bo to właśnie ja. Jestem certyfikowanym coachem, uczyłam się o układzie nerwowym u samego twórcy teorii poliwagalnej – dr Stephena Porgesa, ale jestem też mamą, która kiedyś krzyczała, nie potrafiła się zatrzymać i miała w sobie morze wstydu.

        Dziś pracuję autorską metodą, która łączy:

        – wiedzę naukową o układzie nerwowym,

        – moje osobiste doświadczenie wychodzenia z przetrwania,

        – i praktykę, która naprawdę działa w codziennym chaosie życia z dzieckiem.

        To nie są puste hasła.

        To konkretna praca z ciałem, z napięciem, z reakcjami, które wybuchają zanim zdążysz pomyśleć.

         

        To tutaj uczysz się:

         

        – jak rozpoznać stan swojego układu nerwowego,

        – jak się zatrzymać tuż przed wybuchem,

        – jak zareagować, kiedy dziecko bije, kopie, krzyczy,

        – jak stawiać granice przy ekranach, komputerze, telefonie – bez wojny, ale z mocą,

        – jak rozumieć zachowania dziecka i wspierać je w przechodzeniu przez etapy rozwoju, które wywołują burzę emocji.

         

        To nie są szybkie triki. To głębokie zmiany, które zachodzą w ciele – twoim i dziecka. Kobiety, które pracują ze mną, osiągają efekty w zaskakująco krótkim czasie, bo układ nerwowy to źródło wszystkiego – relacji, reakcji, emocji, bliskości. To jest moment, w którym zaczynasz budować bezpieczną więź. Nie taką z książki. Tylko prawdziwą, żywą, cielesną – opartą na miłości, wsparciu i zrozumieniu. Więź, której może jeszcze nie zna twoje ciało, ale którą możesz stworzyć ze sobą i swoim dzieckiem. Ja ci w tym pomogę – tak, jak już pomogłam dziesiątkom kobiet przed tobą.

        Sprawdź program Neurowięź™ 2.0

        To nie kolejna metoda wychowawcza. To przestrzeń, w której nauczysz się zatrzymywać tuż przed wybuchem i budować więź, którą twoje dziecko zapamięta na całe życie. Nie jako „ta, co krzyczała”.

        Tylko jako ta, która widziała. Była. I wspierała. Nawet w najtrudniejszych momentach.

        W programie:

        – uczysz się rozpoznawać stany swojego układu nerwowego,

        – wiesz, jak reagować, kiedy dziecko bije, kopie, krzyczy,

        – i zaczynasz tworzyć relację opartą na miłości, nie kontroli.

        NEUROWIĘŹ™ 2.0.

        Zobacz szczegóły programu Neurowięź™ 2.0
        Share
        Pin
        Tweet
        Share
        Share
        0
        Monika Wlodarczyk-Has
        Monika Wlodarczyk-Has

        Related posts

        blog
        May 16, 2025


        Read more
        blog
        February 18, 2025


        Read more
        blog
        January 8, 2025


        Read more
        blog
        November 14, 2024


        Read more

        Leave a Reply Cancel reply

        Your email address will not be published. Required fields are marked *

        • Blog
        • Kontakt
        • O Mnie
        • Polityka Prywatności i Plików Cookies
        Copyright © 2022 Mama Robi Szczęście
        0
        Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.